piątek, 12 października 2012

Połowa


Połowa pajęczyny niczym połówka mojej codzienności oglądana zza kilku chusteczek, z zaczerwienionym nosem i wielkim kubkiem gorącej herbaty. Z cytryną i imbirem.
I ciepłym mlekiem z miodem i masłem, które przynosi ukojenie po ciężkim dniu.
Oglądam filmy i czytam książki otulona ciepłym kocem.
Z zamyśleniem śledzę kolejne artykuły w ulubionych gazetach.
I zapisuję plany na potem, gdy wyzdrowieję.



niedziela, 7 października 2012

Czas


Zbieram dotykalne okruszki czasu.
Nawlekam na nitkę koraliki słów.
Otulam ciepłym pledem łagodności.
Zapadam się w miękkość teraźniejszości.




sobota, 6 października 2012

Zaskakujące


Zaskakujące jak szybko wiatr zdmuchnął resztki zapachu jesieni i jak szybko rozwiał wspomnienia o ciepłych wrześniowych promieniach słońca i długim lenistwie. Zupełnie jakby tego czasu nie było - zniknął jak pod słońcem mgła. Biegam. By wszystko pozałatwiać, by zdążyć w terminie, by wszystko poukładać. A wieczorem.. cieszę się, że nie złożyłam łóżka. Wystarczy odrzucić narzutę, by pogrążyć się w krainie snów i snić o spokoju. I nabrać sił na nowy, zabiegany dzień.


niedziela, 30 września 2012

Rozwidlenie


Czuję lęk przed nową rzeczywistością.
Mimo, że nie chciałam - to i tak nadeszła.
Inną niż codzienność, która dopasowała się do mnie niczym ulubione kapcie.
Trudno będzie ją oswoić.
Ściskam w dłoni jeszcze gorące od jesiennego słońca kasztany.
Dopinam ostatni suwak w walizce.
Nastawiam budzik.
Będzie jeszcze noc, gdy zadzwoni.
Nie umiem wstawać bez słońca...
Jutro...


Zgubione


Zgubiłam gdzieś cały tydzień.
A teraz weekend się kończy.
Ale mam jeszcze czas, żeby:
spakować aparat do rowerowego koszyka,
zebrać kosz kasztanów,
posiedzieć na ławce w parku,
obserwować wiewiórki
i chodzić bosymi stopami po szeleszczących liściach.
Dzisiaj tak będzie.




czwartek, 27 września 2012

Poranne mgły


Wciąż obijam się o codzienną rzeczywistość.
Gubię koraliki myśli, słów, gestów.
Próbuję poskładać w otaczający mnie świat w nowy obraz.
Czekam, zapisując kolejne zadania do wykonania.
Przejawiam nieporadność.
Czasem chciałabym być kimś innym.



niedziela, 23 września 2012

Powroty


Powroty z magicznych miejsc są inne. Wrzesień wciąż wypełniony jest aromatem wakacji. Piękny to zapach, taki inny, pozostający w pamięci i taki wciąż bliski.
Układam kolejne wspomnienia pachnące ciepłymi wieczorami, tysiącami spadających liści, śmiechem, dyskusjami kaczek, falami rozbijającymi się o brzeg, majestatycznym rykowiskiem, pohukiwaniami puszczyków, pękami wodnej mięty, lasem o poranku,siwą mgłą nad ranem, złotym słońcem w południe, fioletowymi chmurami o zachodzie. Otulam to radością, prostotą, harmonią i łagodnością. Zamykam dłonie pełne dobrych emocji. I wciąż czuję dotyk aksamitnych chwil, które niczym kompres łagodziły każdy lęk i obawę. I wciąż pamiętam ten równy rytm bijących, bliskich sobie serc. To był dobry czas.