Coś takiego jak zawsze.
Coś takiego jak nigdy.
Coś takiego jak stałość.
Nie istnieje.
Znów połykam tęczę.
Kończy się niebo.
Za kratami nie mojego życia.
I nie ma szans.
By było jak przedtem.
Wracam.
Gdzie życie.
Chcę.
Kolejna warstwa farb.
Na płótnie rzeczywistości.
Naniesiona tym samym stylem.
Nie myśl.
Nie wspominaj.
Nie zaglądaj.
Za szczelinę.
Niedomkniętych drzwi.
Posiwiałe ranki.
Powieki opuchnięte.
Kamień na poduszce.
Kołdra nierozwiązanych trosk.
Niedośnione marzenia.
Rankiem.