Na taką zimę.
Na mróz.
Skrzypiący śnieg.
I herbatę z pomarańczą.
Bez której nie da się obejść.
I to uczucie ciepła na policzkach.
Kiedy wracam ze spaceru.
Mój niebieski poniedziałek.
Zdarzył się we wtorek. Kolejny blue dzień. W moim blue styczniu.
Zdecydowanym ruchem zrywam kartkę z kalendarza.
Wyrzucam felerny dzień do kosza.
Dopasowuję się.
Chociaż jest mi niewygodnie.
Powtarzam jak mantrę.
Dziś będzie dobrze.
Tak, dla odmiany.
Nowe siedem dni.
Podczas których, może wydarzyć się tak wiele.
Jedni są szczęśliwi.
Drudzy zasmuceni.
Innym sprzyja los.
Ktoś zgubił króliczą łapkę.
Ot, życie.