Rozmawiamy.
Tym samym językiem.
O tych samych.
Myślach, marzeniach, uczuciach.
Problemach, wątpliwościach,rozczarowaniach.
Wtedy myślę, że mieszka w nas.
Jedna, stara dusza.
Spotykam niesamowitych ludzi.
W niezwykłych miejscach.
Którzy wciskają się w moje serce.
Dzielą się sobą.
Wywołując tęsknotę.
Chociaż myślałam.
Że już tak nie umiem.
Niektóre postanowienia.
Wyrywają duszę.
By potem móc jeszcze spojrzeć w lustro.
Na siebie.
Być może tak jest lepiej.
Chociaż boleśniej.
Nie być na ukochanej ziemi.
To jakby umrzeć.
Z pękniętym sercem.
Źle dokręciłam wieczko.
Słoiczka ze wspomnieniami.
O złych i smutnych ludziach.
Bo wciąż i wciąż wychodzą.
Siedzą w mojej głowie.
I ranią tak samo mocno.
Jak wtedy.
Gdy to było naprawdę.
A ja nie mam siły.
Dokręcić wieczka.