wtorek, 16 października 2012
October, please be good to me
Każdy dzień przynosi nowe wiadomości.
Czasem zaklinanie dobrych słów nie pomaga.
Czasem czary bliskości nie działają.
To był zły dzień.
Dzień złych wiadomości.
Etykiety:
chmury,
czarodziejka jezior,
jezioro Nidzkie,
małe tęsknoty,
Mazury,
moje piegowate myśli,
woda
poniedziałek, 15 października 2012
Dystans
Czasem chciałabym mieć więcej cierpliwości.
I więcej dystansu do tego co mnie otacza.
Do wydarzeń, na które nie mam wpływu.
Czasem mi się to udaje.
Dzisiaj jednak nie.
Etykiety:
czarodziejka jezior,
jezioro Bełdany,
kaczki,
małe tęsknoty,
Mazury,
moje piegowate myśli,
woda
niedziela, 14 października 2012
Rozuśmiechane
Są czasem właśnie takie dni.
Gdzieś tam wymarzone.
Przychodzące zupełnie nie przewidywalnie.
Dzisiaj taki dzień przydarzył się nam.
Rozuśmiechany i piękny.
I taki nasz.
Delikatnie chowam go do kieszonki wspomnień.
sobota, 13 października 2012
Dziś
Dziś pachnie jesienią.
Wielkim kubkiem nostalgii.
Zbutwiałą ziemią.
Kocem melancholii.
Kolorowymi liśćmi.
Kroplami zamyślenia.
I dymem z ognisk.
piątek, 12 października 2012
Połowa
Połowa pajęczyny niczym połówka mojej codzienności oglądana zza kilku chusteczek, z zaczerwienionym nosem i wielkim kubkiem gorącej herbaty. Z cytryną i imbirem.
I ciepłym mlekiem z miodem i masłem, które przynosi ukojenie po ciężkim dniu.
Oglądam filmy i czytam książki otulona ciepłym kocem.
Z zamyśleniem śledzę kolejne artykuły w ulubionych gazetach.
I zapisuję plany na potem, gdy wyzdrowieję.
Etykiety:
czarodziejka jezior,
jezioro Bełdany,
magic hour,
małe tęsknoty,
Mazury,
moje pstryki,
pajęczyna,
woda
niedziela, 7 października 2012
Czas
Zbieram dotykalne okruszki czasu.
Nawlekam na nitkę koraliki słów.
Otulam ciepłym pledem łagodności.
Zapadam się w miękkość teraźniejszości.
Etykiety:
las,
magic hour,
małe tęsknoty,
Mazury,
moje piegowate myśli,
roślinki
sobota, 6 października 2012
Zaskakujące
Zaskakujące jak szybko wiatr zdmuchnął resztki zapachu jesieni i jak szybko rozwiał wspomnienia o ciepłych wrześniowych promieniach słońca i długim lenistwie. Zupełnie jakby tego czasu nie było - zniknął jak pod słońcem mgła. Biegam. By wszystko pozałatwiać, by zdążyć w terminie, by wszystko poukładać. A wieczorem.. cieszę się, że nie złożyłam łóżka. Wystarczy odrzucić narzutę, by pogrążyć się w krainie snów i snić o spokoju. I nabrać sił na nowy, zabiegany dzień.
Etykiety:
chmury,
czarodziejka jezior,
jezioro Bełdany,
las,
magic hour,
małe tęsknoty,
Mazury,
niebo,
wieczór,
wrzesień
Subskrybuj:
Posty (Atom)














